Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 sierpnia 2011

Wilk poszedł swoją drogą...

Wilk stanął nad przepaścią, obejrzał się dwa razy za siebie jakby czekał na kogoś, na coś. Ale zobaczył tylko świat, do którego nie chciła już wracać - skoczył.

Piotrek, dla przjaciół Wolf, miał 30 lat i podobno złamane serce. Stracił coś bez czego nie potrafił żyć, nie chciał nawet spróbować bez tego żyć....
Pożegnaliśmy dziś, my - kolegę z pracy, jego bliscy -brata, syna, przyjaciela. Niebo szare i ciemne płakało.
Nie znałam Piotrka bardzo dobrze. Przychodził do sekretariatu załatwiać formalne sprawy, nie absorbował nigdy zbytnio swoją osobą. Postawny, silny mężczyzna, o mocnym głosie. Na biurku ciągle leży jego zaświadczenie o zdobytym niedawno awansie zawodowy. Miałam mu je oddać gdy wróci po urlopie...
I jeszcze kilka świstków, które miał mi podpisać....

"zostaną po nas buty i telefon głuchy", napisał kochany ksiądz Twardowski, zaraz za bardziej słynnymi słowami: "spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą".
Dodałabym dzisiaj: zostaną po nas kartki, papiery i druki, zostaną po nas luki...

[*]  [*]  [*]

tu i teraz

tu i teraz