Byłam dziś trochę świadkiem, trochę uczestniczką, słuchaczką rozmowy dwóch mama o przygotowaniach ich dzieci do Pierwszej Komunii Świętej...
O zgrozo mówiły, ku zresztą również własnemu przerażeniu, o kwotach do zapłaty za książeczkę
do nabożeństwa, za kwiaty, prezenty dla księdza i podobno " upiornej" siostry zakonnej. O stresie dzieci przestawianych, ustawianych, poprawianych na tysiącach prób. O zdanych i wyklepanych modlitwach...
- Słuchajcie, a gdzie w tym wszystkim jest Pan Bóg? - zapytałam
Zamilkłyśmy wszystkie....
Dwa dni wcześniej widziałam chłopców szykujących się na swoje Bierzmowanie. Jeden miał za duży garnitur i poszarzałą koszulkę pod nim, dla drugiego ktoś szybko zorganizował odświętną koszulę, trzeciemu wychowawca z ojcowską troską poprawiał krawat...Przechodziłam milcząc. Mogłam dać im tylko swój uśmiech dla otuchy...
Przechodziłam, a tuż obok sam Bóg.
Zobaczyłam Go kiedy ścisnął mnie za serce....