niedziela, 12 sierpnia 2012

Niedziela

Niedziela jest po to, żeby zjeść w spokojniu śniadanie, napić się kawy w ciszy, lub w zgiełku zabaw dziecięcych...
Niedziela jest po to, żeby złapać oddech, zadzwonić do przyjaciela, pod wraunkiem, że nie dzwoni się do niego w każdy inny dzień tygodnia...
Niedziela jest po to, żeby na łące spotkać Boga albo samego siebie...
Niedziela jest po to, żeby być blisko...















...i zdawać by się mogło, że taka była moja niedziela....

Ale moja niedziela była inna....

Mimo to trzeba pamiętać by pogłaskać kota,




...powiedzieć psu, że się go kocha


Kobyłkom, żeby się nie martwiły, że ciągle brak dla nich czasu...














A one spoglądają w nasze oczy i mówią: "...kochana, to nie my się martwimy..."






Wszystkie inne dni tygodnia są po to, żeby była dobra niedziela...dla nas, kotów , psów i kobyłek.




piątek, 3 sierpnia 2012

Dzisiaj

Jeszcze mogę wspiąć się na Mount Everest , na szafę, na wyżyny swoich możliwości.
Jeszcze mogę być czyjąś mamą, czyjąś miłością i czyjąś kulą u nogi.
Jeszcze mogę ( czasami) czytać bez okularów, rozbierać się bez wstydu i chodzić bez butów.
Jeszcze mogę stracić rozum, pieniądze i wiarę w Boga.
Jeszcze mogę oddychać, śpiewać, tańczyć.
Jeszcze mogę umrzeć.

Już nigdy nie urodzę się 5 lipca, 6 września, 12 grudnia. I 2 lipca też już się nie urodzę.
Już się nie zakocham po raz pierwszy.
Już nie napiszę matury.
Już nie będę miała lat naście i dzieścia.
Już nie pokocham własnego ojca, nie zachoruję na ospę i nie zjem kaszanki.
Już nie zostanę miss nastolatek, nieletnim przestępcą. Nie będę  Osiecką, Szymborską, ani Kowalską.

Ja tutaj, dzisiaj, na ławce przed domem.
Już moim, jeszcze nie czyimś.

środa, 1 sierpnia 2012

Chleb

Odwiedzili nas wczoraj znajomi. Jak wyliczyliśmy ostatni raz widzieliśmy się sześć lat temu...A rozmawiało się nam tak, jakbyśmy widywali się co tydzień.

Upiekli specjalnie dla nas chleb.



Cała kuchni jeszcze dziś nim pachnie. Chleb z ziołami i ziarnami.
Smakuje wspaniale.
Jak ja lubię taki chleb, jak ja lubię takich ludzi ...



poniedziałek, 23 lipca 2012

Bazarek u Magdy

Kochane Panie, jeśli jakimś przypadkiem któraś z Was zagląda do mnie, a nie zajrzała do Magdy to proszę właśnie teraz to zrobić :))
Tam trwa  Bazarek dla Leosia. Wspaniała inicjatywa Magdy. Poczytajcie, zróbcie sobie jakiś mały prezent
i pomóżcie Leosiowi. Jego historia piękna, radosna i tragiczna zarazem.
Gorąco polecam!


piątek, 20 lipca 2012

Zielony



Szczęście
Rozmyślam coraz częściej,
od pewnego wieczoru,
że chyba moje szczęście
jest zielonego koloru.
Więc niech ta zieleń we mnie rośnie
i niech mnie zewsząd otoczy
drapieżne, zachłannie, miłośnie -
zieleń jak twe oczy.
Niechaj mi będzie życie
oceanicznym dnem,
gdzie pływają morskie straszydła
o włosach z wodorostów
- zielone! Zielone niesamowicie! -
i gdzie wszystko jest snem.
Przeczytaj tę bajkę, nim uśniesz,
jeśli chcesz.
Szczęście? -
to co dzień dostać jeden uśmiech
i zwrócić jeden wiersz.
W. Broniewski.
















Pięknego ZIELONEGO weekendu wszystkim życzę!

środa, 18 lipca 2012

Urodzone 2 lipca.

Co roku 2 lipca obchodzę swoje urodziny.

Mimo, iż skrupulatnie w pracy ukrywałam, ten fakt ( nie lubię stawiać ludzi w sytuacji, kiedy coś wobec mnie muszą, kiedy coś wypada...) do domu wróciłam z dwoma bukietami kwiatów i prezentem od Karola.
I kwiaty, i  prezent były dla mnie olbrzymim zaskoczeniem, a jak miło mi było...:)))) Potwierdziła się moja teoria, że jeśli ktoś jest nam życzliwy sam znajdzie drogę do tego, aby to okazać:))
Karol zaskoczył mnie najbardziej, bo nie dość, że prezent, to jeszcze jaki!!!
Tomik wierszy Wisławy Szymborskiej z dołączoną płytą .

Panią Wisławę uwielbiam od lat...Czytam wiersze i wszystko co jej dotyczy...
Ale jak mogłam tyle lat nie wiedzieć, że Ona tak jak ja, urodziła się 2 lipca!!!!
Co roku tego samego dnia ktoś składał nam życzenia, ktoś dawał kwiaty, może nawet równocześnie czułyśmy się trochę zakłopotane i onieśmielone...Nie wiedziałam o tym.......

Dlatego  2 lipca tego roku był wyjątkowy.

Wróciłam do domu i od razu włączyłam płytę, która, jak zakładałam, miała umilić mi przygotowania do odwiedzin gości grą pana Tomasza Stańko ( jak sugerowała to okładka płyty). 
Krzątając się w pośpiechu i jednym uchem słuchając, nagle usłyszałam głos pani Wisławy.
Okazało się, że to płyta ze spotkania autorskiego gdzie poetka czytała swoje wiersze i czasem je, jak zwykle przecudnie, komentowała....

Usiadłam, nie mogłam się już ruszyć, jak zaklęta słuchałam.....

Gdzieś tam w Polsce i pewnie na Świecie odbywały się uroczystości na cześć Wielkiej Noblistki.
 Ktoś składał kwiaty na jej grobie, ktoś zapalał świeczkę. gdzieś nadawano szkole jej imię ...

A tymczasem, po cichutku, w moim salonie Pani Wisława czytała swoje wiersze, ja słuchałam, a grał nam pan Tomasz Stańko- takie to były NASZE urodziny....



"Nieczytanie”

Do dzieła Prousta
nie dodają w księgarni pilota,
nie można się przełączyć
na mecz piłki nożnej
albo na kwiz, gdzie do wygrania volvo.

Żyjemy dłużej,
ale mniej dokładnie
i krótszymi zdaniami.

Podróżujemy szybciej, częściej, dalej,
choć zamiast wspomnień przywozimy slajdy.
Tu ja z jakimś facetem.
Tam chyba mój eks.
Tu wszyscy na golasa,
więc gdzieś pewnie na plaży.

Siedem tomów – litości.
Nie dałoby się tego streścić, skrócić,
albo najlepiej pokazać w obrazkach.
Szedł kiedyś serial pl. Lalka,
ale bratowa mówi, że kogoś innego na P.

Zresztą, nawiasem mówiąc, kto to taki.
Podobno pisał w łóżku całymi latami.
Kartka za kartką,
z ograniczoną prędkością.
A my na piątym biegu
i - odpukać – zdrowi.]
Wisława Szymborska, Tutaj, Znak 2009

środa, 4 lipca 2012

śladami Innej Bajki


W minioną niedzielę wyruszyliśmy śladami Innej Bajki do miejscowości Dziekanowice. Jak się okazało warto było - trop był jak najbardziej trafiony:).
W Dziekanowicach znajduje się bowiem Żywy Skansen - rekonstrukcja dawnej wielkopolskiej wsi. Miejsce magiczne, pachnące tak, jak kiedyś pachniał dom mojej babci.
To była  podróż w czasie, do miejsc, gdzie natura wyznaczała rytm dnia i życia. Świat nie pędził, tylko poruszał się spokojnie zgodnie z pulsem Ziemi. Dziś niby szczęśliwsi i mądrzejsi zatrzymujemy się na chwilę w takich miejscach i myślimy o prostych rzeczach, do których tak bardzo tęsknimy. Chleb z pieca, woda ze studni, prawdziwe masło i twaróg...
Udoskonalając i upiększając nasz Świat straciliśmy jego smaki i zapachy....











Wszechobecny Bóg, w domach, przydrożnych kapliczkach i krzyżach był fundamentem wszystkiego.
 Dzień zaczynał się i kończył rozmową z Nim. A chleb zanim trafił na stół znaczony był znakiem krzyża, sąsiedzi witali się chwaląc Jego imię. W każdej izbie w domu spoglądał ze ściany frasobliwy Jezus...



Dawid z tajemniczym skarbem pod pachą...:)








...tu również:)






...tu skarb na pierszym planie:)


i znów Dawid ze skarbem:)






Podążyć śladami Innej Bajki było bardzo miło z jeszcze jednego powodu. Mieliśmy zaszczyt i przyjemność poznać Jolę i Macieja " Innobajkowskich".
Zaglądam na Ich bloga od dłuższego czasu, czytam z WIELKĄ przyjemnością, a  prace PODZIWIAM. Zachwyciłam się Nimi na jednym z Jarmarków Wdzydzkich i tak mi już ten zachwyt pozostał.
Zderzenie rzeczywistości z Ich  już pięknym blogowym światem, pokazało, że rzeczywistość jest jeszcze piękniejsza. Jolu,Macieju pozdrawiamy serdecznie!

Ten magnesik poleciał wraz z boćkiem do naszej ulubionej Rodzinki:)


A ten skarb, który Dawid tak pilnie strzegł, trafi na ścianę w naszym salonie.
Jesteśmy pewni, że przedstawia on nas...


Tylko zastanawiamy się jak wmówić Merry ( naszej suni), że to ona siedzi z boku...:)


Jola jest autorką ilustracji do książek. Przepięknych ilustracji!
Nie mam jeszcze komu tej książeczki czytać, ale kto wie...
Poza tym sama przerobiłam każdy wierszyk zanim dojechaliśmy do domu:)



I wszędzie te piękne ilustracje.





Warto wyruszyć w drogę...warto w tej drodze zatrzymać się i zadumać...






tu i teraz

tu i teraz